Kolor nieba nad fiordem

Opowieść o ludziach

Książka „Kolor nieba nad fiordem” to poruszająca opowieść o emocjach i trudnych, jak zawsze, stosunkach między ludzkich. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika miałam przyjemność wybrać się w tą ciekawą i jednocześnie wzruszającą podróż. Czytanie sprawiało mi jeszcze większą przyjemność, gdyż akcja powieści toczy się na Islandii. Jestem świeżo po podróży po tej pięknej wyspie, o czym pisałam jakiś czas temu (link tutaj).

Bohaterowie

Bez wstępu i zbędnych ceregieli, od samego początku książki, czytelnik wpuszczony jest dosłownie w środek toczącego się życia bohaterów. Każdy z nich niesie ze sobą jakiś bagaż, którego ciężar mniej lub bardziej odczuwa. Dowiadujemy się o ich historii indywidualnej, a także o relacjach jakie budują jako pary. Przedstawienie tych bohaterów jest wielowymiarowe i nie ma jednego, którego można wskazać jako głównego. Tak właściwie prym wiedzie pięć osób: Agnieszka i Jan, Hania i Rinke oraz Małgorzata. Kiedyś wszyscy żyli razem blisko siebie, darząc się miłością i przyjaźnią.

Niestety ich wspólne życie zaczęło ulegać nieuchronnym zmianom, które mocno wpłynęły na beztroską sielankę. Śmierć, wyprowadzka, sukces wydanej książki, nowa praca, dziecko, ślub. Pojawiały się uśmiechy szczęścia i łzy cierpienia. Przeszłe wydarzenia odciskają bardzo duże piętno na teraźniejszości, która jest obrazem rozkładu. Dodatkowym bardzo ważnym bohaterem jest sama Islandia, a dokładniej panująca na niej aura, która przygnębia równie mocno, jak piętrzące się problemy.

Fabuła

„Kolor nieba nad fiordem” to ten rodzaj książki, o której trudno powiedzieć, że ma konkretną fabułę. Po prostu dostajemy wycinek z życia kilku osób, i o nich jest ta powieść. Małgorzata, matka Jana, ma depresję z powodu śmierci jej ukochanego męża. Od roku nie potrafi sobie poradzić z tą stratą obarczając frustracją swojego jedynego syna Jana. On z kolei nie może normalnie przeżyć żałoby po śmierci ojca, ponieważ musi zająć się matką, którą sprowadza do swojego domu z Reykjaviku. Dodatkowo bezskutecznie stara się o dziecko ze swoją żoną Agnieszką. Małżeństwo na pozór udane nie najlepiej radzi sobie z ciągłą obecnością matki/teściowej, której przygnębienie daje się wszystkim we znaki.

Nagle i bez zapowiedzi do ich drzwi puka dawno niewidziany dobry przyjaciel Jana, Rinke, który szuka swojej żony Hanny i córki Kariny. Na co dzień mieszkają w Reykjaviku, w mieszkaniu Małgorzaty, dawniej mieszkali obok Jana i Agnieszki. Hanna bez słowa uciekła z dzieckiem i Rinke był pewien, że zastanie ją u dawnych przyjaciół. Konflikt Hanny i Rinkego to kulminacja nieporozumienia sprzed lat, w które zamieszana jest Agnieszka. Hanna nie wie, czy Rinke ją kocha, straciła poczucie bezpieczeństwa i nie może znaleźć wspólnego języka ze swoim mężem.

Powyższy opis tylko z grubsza zarysowuje kilka ważniejszych konfliktów. Do tego dochodzą dodatkowe drugoplanowe postaci i inne niedopowiedzenia. Wszystko zaczyna się w lutym kiedy na Islandii panuje zima.

Styl

Dbałość o szczegóły jest zachowana na każdej stronie (a jest ich ponad 400) tej książki. Autorka opisuje rzeczywistość tak dokładnie, że czytelnikowi przesuwają się przed oczami konkretne obrazy. Nawet nie trzeba mocno wysilać wyobraźni,  ponieważ wszystko mamy podane na tacy w opisach. Na początku miałam pewną trudność w nadążeniu za akcją i nie chodzi mi o dynamikę. Autorka stosuje pewien zabieg prowadzący do stworzenia niedopowiedzeń w dialogach bohaterów. Jest rozmowa, która kończy się „czymś” niejasnym. Trochę zbijało mnie to z tropu w trakcie czytania, gdyż staram się zawsze być uważna, a tu nagle urywa się zdanie, które nie do końca udało mi się zrozumieć. To wprowadza w lekką konsternację, ale kiedy już pojmie się ten mechanizm można czerpać dodatkową przyjemność z czytania.

W książce przeważają opisy emocji, czyli właściwie odczuć, które wyrażamy mimowolnie. Autorka w bardzo subtelny i ciekawy sposób przekazała czytelnikowi w jakim stanie znajdują się bohaterowie. Są one wypisane na ich twarzach, w ruchach jakie wykonują, w ogólnym zachowaniu. Komuś upada szklanka, gdzieś głośniej trzasnęły drzwi. Wszystko wskazuje na napięcie, które można poznać w tych nerwowych gestach.

Podsumowanie

„Kolor nieba nad fiordem” jest książką, którą z czystym sumieniem mogę polecić nawet osobie nie będącej fanem gatunku. Ponieważ wbrew pozorom nie jest to ckliwa historia z ujmującym zakończeniem. Fabuła jest poruszająca i momentami bardzo smutna. Autorka w mistrzowski sposób przeprowadziła wiwisekcję na bohaterach pokazując obraz zwykłych ludzi, których problemy po prostu przerastają. Są autentyczni i bardzo podobni do nas samych. W zachowaniach postaci dostrzegamy nasze własne motywy i schematy, którymi się kierujemy. Oczywiście jest to literatura kobieca, emocjonalna i subtelna. Obok tej książki nie można przejść obojętnie.  Czyta się ją jednym tchem.

 

 

Tytuł: Kolor nieba nad fiordem

Autorka: Wioletta Leśków – Cyrulik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *