Jak mniej myśleć

„Jak mniej myśleć” o tym jak myślenie czasem boli

Często mówimy o natłoku myśli. W głowach kłębią nam się niewypowiedziane słowa, niedokończone zadania, jakieś bezsensowne urywki rozmów. „Jak myśleć mniej” to książka o tym jak myślenie bywa wyczerpujące. Mózg potrafi męczyć, jak żaden inny organ. Wiedzą o tym wszyscy wrażliwcy, którzy szczególnie bacznie słuchają opinii innych osób. Potem bardzo dużo czasu spędzają na analizach. Oczywiście nie jest to najzdrowsze, ale są sposoby na poradzenie sobie z taką przewrażliwioną głową (medytacja, modlitwa, intensywny wysiłek fizyczny, długi spacer).

A co jeżeli Twój mózg chłonie każdy szczegół otoczenia, analizuje każdy możliwy scenariusz zachowania, a dodatkowo nie daje Ci w nocy spać bo ma za dużo informacji do „przemielenia”? Nie jesteś wówczas zwykłym wrażliwym i otwartym na świat człowiekiem, kochającym kontakt z ludźmi, zwierzętami i przyrodą, tylko gąbką chłonącą każdą cudzą emocję, radarem telepatycznie wyczuwającym cudze nastroje, a kontakt z ludźmi jest dla Ciebie tak wyczerpujący, że wolisz schować się w czterech ścianach i uciec od tych wszystkich atakujących Cię zewsząd bodźców.

I właśnie o takich osobach jest ta książka. To tak zwani nadwydajni mentalnie.

Myślenie inne niż normalne

Co to właściwie znaczy myśleć normalnie? Jak się okazuje większość z nas ma bardziej aktywną prawą półkulę mózgu. Dzięki czemu jesteśmy logiczni, analityczni, umiemy nauczyć się języka (a nawet języków). U tych których aktywność wykazuje lewa półkula mózgu to dusze kreatywne, emocjonalne, artystyczne. Posiadają system myślenia z wieloma płaszczyznami o charakterze rozgałęzionym i wielowątkowym. Prawopółkulowcy dzięki swojej logice układają wszystko w ciąg przyczynowo – skutkowy. Myślą liniowo, prosto, bez zbędnych komplikacji. Normalni to tacy, którzy racjonalizują swoje myślenie i trzymają w ryzach emocje. Nadwydajnychni mentalnie myślą głębiej, więcej i tym samym lepiej. Są o krok do przodu względem pozostałych, co czasem jest dla nich dużym obciążeniem.

Ten krótki wstęp, chociaż bardzo uproszczony, mam nadzieje trochę przybliża tematykę książki. Autorka będąca jednocześnie psychoterapeutką zwraca się bezpośrednio do tej wąskiej grupy nadwydajnych mentalnie. Chce odkryć przed nimi tajemnice ich wyjątkowości. Ciężko jest funkcjonować w świecie, w którym większość myśli inaczej, normalnie.

Myślenie nadwydajne

Nadwrażliwość, nadprzenikliwość, odmienne okablowanie neurologiczne, idealizm, trudność w kontaktach międzyludzkich, te i inne tematy mają osobom nadwydajnym mentalnie przybliżyć ich szczególny spób myślenia i postrzegania świata. Jednym z odkryć, dla mnie, były pojęcia hiperestezji, ejdetyzmu i synestezji. Autorka zabiera nas w podróż po mózgu nadwydajnych mentalnie i pokazuje, że wtorek może być żółty, biedronka ma na swoim pancerzu mikrożyłki, a smak kawy nie jest przypadkowy, bo pochodzi ona z konkretnej szerokości geograficznej. To, co widzą, słyszą, czują nadwydajni mentalnie dla prawopółkulowca jest niemożliwe do przetworzenia. Szczegół, detal i pamięć absolutna powoduje, że odczuwanie świata nabiera zupełnie innego wymiaru.

Kim są i jak funkcjonują

Według autorki trudna do zdiagnozowania nadwydajność mentalna często idzie w parze z zespołem aspargera czy też autyzmem. Jej pacjenci to osoby, które nie pasują, do stworzonych głównie przez prawo półkulowców, ram społecznych. Ich zaangażowanie, idealizm, dążenie do perfekcjonizmu doprowadza ich bardzo szybko do wypalenia społecznego i zawodowego. Miewają stany depresyjne, potrafią na długi czas wycofać się z życia społecznego, by potem ze zdwojoną siłą wrócić i zwojować świat. Dlatego tak często myleni są z dwubiegunowcami.

Takie niedopasowanie powoduje, że często udają kogoś zupełnie innego na potrzeby dostosowania się do reszty. Nie rozumieją sarkazmu, złośliwości, cynizmu, dlatego że nie potrafią krzywdzić w ten sposób innych ludzi. Poziomem empatii mogliby obdarować 100 normalnie myślących, a i tak mieliby jej nadmiar. Często padają ofiarą manipulantów i wampirów energetycznych. Potrafią budować tylko bardzo głębokie więzi, tym samym zupełnie nie odnajdując się w płytkich relacjach. Muszą uczyć się odpuszczać i ta książka ma im w tym pomóc.

Książka jako wstęp do terapii

Książka jest bardzo ciekawa pod względem merytorycznym. Autorka jako praktyk terapeuta przedstawia w niej autentyczne przypadki i opowiada prawdziwe historie swoich pacjentów. Kieruje słowa bezpośrednio do nadwydajnych mentalnie, co trochę przeszkadza tym czytelnikom, takim jak ja, jeżeli tej nadwydajności u nich nie ma, a jednak po książkę sięgnęli. Książka ma pomóc w zdiagnozowaniu w sobie nadwydajności i być może udaniu się w przyszłości do specjalisty celem opanowania swojej bardzo aktywnej głowy. Autorka zawarła także rady jak samemu nad sobą pracować, ale ciężko mi ocenić ich skuteczność.

Podsumowanie

Pozycja jest zdecydowanie godna uwagi. Szczerze mówiąc to sama należę do wrażliwców, ale po przeczytaniu tej książki stwierdzam, że moja głowa, choć czasem męcząca jest do opanowania. Sięgnęłam po tą książkę szukając odpowiedzi na własne problemy, co prawda nie jest ona skierowana do mnie, ale udało mi się zapoznać z tematem, który był dla mnie do tej pory nieznany. Przekonałam się także, że trzeba nieustannie ze sobą pracować aby osiągnąć wewnętrzny spokój i moja walka o siebie to nic w porównaniu z bitwami osób nadwydajnych mentalnie. Zaliczam tą lekturę do udanych. Jeżeli chcesz poczytać inne książki o myśleniu to polecam inną książkę, o której pisałam wcześniej (link tutaj).

Tytuł: Jak mniej myśleć: Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych

Tytuł oryginału: Je pense trop: Comment canaliser ce mental envahissant

Autor: Christel Petitcollin

Tłumaczenie: Krystyna Arustowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *